Jeśli jesteś zajęty, to nie robisz głupot!

W tym tygodniu zaczęłam praktyki, więc szczerze powiedziawszy plan mocno napięty, czasu mało, a rzeczy wiele do zrobienia. Oczywiście pierwsze dni po powrocie po prostu padałam i nic nie mogłam zrobić. Muszę się bardziej zorganizować w tej kwestii, ale to nie temat dzisiejszego posta.

planning-250091_640

W przeciągu ostatniego tygodnia zauważyłam, że jeżeli mam zajęcie, to nie myślę o zaczepianiu swoim krostek. Przemyślałam to i faktycznie, ludzie którzy mają napięty grafik, mają własne pasje i poświęcają im dużo czasu, nie robią głupich rzeczy. Mają zajęcie, ich umysł się rozwija, a nie nudzą się i wymyślają głupoty, które są dla nich niekorzystne, a czasem również dla otoczenia.

Dzisiaj tylko taka krótka refleksja, bo zaraz idę gładziować swój nowy dom. Także do następnego czytania!

AnnMema

Advertisements

Jadło, jadło i… zdechło

Tak to w życiu jest. Człowiek się stara, pracuje, walczy ze sobą. A potem daje sobie “wolne” od tego wszystkiego i po 3 dniach wszystko szlag trafia. Niestety tak samo z mają Walką z Pryszczami. Było już dobrze. Nie ruszałam ich. Ale przestałam to kontrolować. Pojawiło się wiele ropnych i  nawet nie wiem, kiedy się nimi “zajęłam”. Wróciłam do punktu wyjścia. Masakra.

Cały czas trzeba się kontrolować. Pilnować. Nie wolno zostawić nic na chwile. Bo nikt poza Tobą tego nie zrobi. Nikt Cie nie przypilnuje. Ale dlaczego chcesz liczyć na kogoś? To Twój cel! To Ty musisz chcieć i się starać.

A więc od nowa! Walczę dalej (ze smutkiem w sercu)!

AnnMema

Spóźnione podsumowanie

Tak. Wiem, że miałam je wstawić o wiele wcześniej. Ale tak jakoś wyszło, że czasu mało, weekend zarobiony, a dwa pierwsze dni tygodnia w podróży. Ale jak to się mówi, co się odwlecze, to nie uciecze. Więc oto i ono:

podsumowanie 1 miesiąca*DWZP – Dzień Walki z Pryszczami

Czy jestem zadowolona?

Jest lepiej niż było przed rozpoczęciem mojej akcji, ale nie jest do końca tak, jak bym chciała. Na czerwono zaznaczyłam dni, z których nie jestem zadowolona – to okres kiedy się poddałam i chciałam wszystko rzucić i dalej wyciskać krostki. Natomiast na zielona to dzień idealny. Zero ruszonych krostek i 20 squatów. Taki jest mój ideał. I do tego chcę dążyć.

Niestety w czasie ostatnich czterech dni niewiele udało mi się zdziałać w kwestii squatów, ale dzięki temu, że byłam w gościach i stale zajęta, to nie myślałam nawet o moim pryszczach. Więc kolejna rada, nie nudzić się dziewczyny! Jak mamy zajęte ręce, to nie czepiamy się naszych kropek na twarzy.

Czy białko pokonało wągry?

Wiele czytałam w sieci na temat maseczek, które mają za zadanie usunąć wągry. Najbardziej rzucające się w oczy i proste w wykonaniu są te z żelatyny i białka. Ze względu na to, że nie mam dzisiaj w domu żelatyny, to zrobiłam maseczkę na wągry z białka.

rzeczy potrzebne do maseczki z białka

Co jest potrzebne do wykonania maseczki z białka na wągry?

  • jajko – bez niego nie będzie całej receptury
  • miseczka – w której ubijemy białko
  • urządzenie do ubijania białka – początkowo założyłam, że będzie to widelec, jednak o wiele szybciej można to zrobić trzepaczką
  • pędzelek – żeby nałożyć maseczkę, ja użyłam taki z zestawów do makijażu
  • chusteczka – którą „nakleja” się na białko

Wykonanie maseczki na wągry

  1. Wbijamy samo białko do miseczki.
  2. Ubijamy je, tak aby powstała piana.
  3. Nakładamy pianę na umytą, suchą twarz za pomocą pędzelka
  4. Na miejsce, gdzie nałożyłyśmy pianę, nakładamy kawałek chusteczki.
  5. Czekamy 15 minut.
  6. Ściągamy chusteczkę, a wraz z nią (mam nadzieje) wągry.

jak zrobić maseczkę z białka na wągry

15 minut i …

Smutek… na twarzy niewiele się zmieniło. Wydaje mi się, że pory są trochę otworzone, jednak wągry nie zniknęły. Nie liczyłam na to, że zejdą wszystkie naraz, ale myślałam, że chociaż trochę ich się usunie za pomocą maseczki z białka. Jednak jak widać, na mnie to nie zadziałało. Na chusteczkach próbowałam znaleźć przynajmniej ślady wągrów. Jednak jedyne co znalazłam, to małe włoski.

A Ty próbowałaś? Efekty były lepsze niż u mnie?

25 i 26 Dzień Walki z Pryszczami

Jest lepiej. 25 Dnia Walki z Pryszczami wycisnęłam tylko dwie krostki i zrobiłam w zamian 20 squatów, a 26 dnia nic nie tknęłam. Jest dobrze, ale jak to się mówi, zawsze może być lepiej.

 

AnnMema

Czy twarz wygląda lepiej po 12 Dniach Walki z Pryszczami?

Czy twarz wygląda lepiej?

Dzisiaj zrobiłam zdjęcie swojej twarzy i porównałam ze zdjęciem z 1 Dnia Walki z Pryszczami. Wydawało mi się, że twarz wygląda o wiele lepiej, bo już nie ma strupów, jednak wcale tak nie jest. Ponoć ludzie widzą siebie w lustrze o wiele atrakcyjniejszym niż są w rzeczywistości. I mi się w lustrze wydawało, że nie widać pryszczy, jednak jest zupełnie inaczej. Na zdjęciu widać, że jest ich dużo i wcale nie wygląda to fajnie. Broda wygląda z tego wszystkiego najlepiej. Wcześniej na środku była tam dość duża ranka, teraz widać tylko przebarwienia skóry. To, że moja twarz jest ciemniejsza niż wcześniej, to kwestia opalenizny (oczywiście naturalnej).

broda

Policzki w sumie się nie zmieniły, tylko tyle, że są bardziej ciemniejsze 😛 A czoło… Z niego w ogóle nie jestem zadowolona. Niby nie ma strupów, jednak nie wygląda to najlepiej. Zresztą sami zobaczcie.

czoło

Ja osobiście mam wrażenie, że wcale to nie wygląda lepiej. Okey nie ma strupów, ale jest dużo nowych kropek. Nosze grzywkę, a teraz jest bardzo gorąco, więc nie wpływa to korzystanie na moje czoło. Pomyślę, co dalej z tym zrobić, żeby się pozbyć krostek.

11 Dzień Walki z Pryszczami

0 samookaleczeń, ale też żadnych squatów, więc nie jestem zadowolona.

12 Dzień Walki z Pryszczami

Tutaj już było lepiej. Nie dość, że nie wyciskałam, ani nie drapałam, to jeszcze zrobiłam 20 squatów i przejechałam się rowerem nad zalew, co prawda łącznie to tylko koło 12 kilometrów, ale zawsze to dobry początek na zdrowszy tryb życia. W końcu trzeba się wziąć za siebie.

 

AnnMema

 

 

6-10 Dzień Walki z Pryszczami

Nie pisałam, ale też poje postanowienia w tym czasie nie wyszły najlepiej. To znaczy nie wyciskałam krostek i nie zaczepiałam strupów. Ale też nie robiłam dodatkowych squatów. Nie wiem sama, jaką karę sobie za to ustawiać. Nie wiem też czy mam się, co tłumaczyć. Po prostu w środę poprawka (na szczęście zaliczona) i zaczęłam wakacje. Więc świętowanie i takie tam inne rzeczy.

Ale obiecuje już wracać do pisania i do wykonywania swoich postanowień. Dodatkowo ostatnio zrobiłam zakupy pod kątem walki z pryszczami, więc niedługo pojawi się wpis testowy i wspólnie ocenimy, czy warto kupować to, co ja zakupiłam.

 

AnnMema

4 i 5 Dzień Walki z Pryszczami

Za mną kolejne dwa dni walki z pryszczami. Chcecie wiedzieć, jak mi poszło?

4 i 5 Dzień Walki z Pryszczami

Ani jedna krostka i ani jeden strupek nie został przeze mnie naruszony! I to przez dwa dni. Jestem zadowolona. Rany po moim samookaleczeniu już prawie nie ma, ponieważ ładnie się goją. Pojawiają się nowe pryszcze, jednak wygląda to o wiele lepiej.

Drugie postanowienie

Chciałabym zachować podniesioną pupę. Do tej pory robiłam squaty jak złamałam 1 postanowienie. Jednak mam nadzieje, że będzie więcej takich dni jak teraz. Ale chce również robić squaty.

II. Postanowienie:

Robić 20 squatów dziennie

Kara:

Odmawiania sobie 3 kolejnych słodyczy, które będę chciała zjeść.

Co jeszcze przeszkadza?

1 Dzień Walki z Pryszczami za mną.

Chcecie wiedzieć, jak mi poszło? Moim zdaniem nie najgorzej. Dotknęłam 4 krostek, a raczej strupów, za co wykonałam 40 squatów. Czyli jest dobrze, mimo że ciężko się opanować.

Wiecie, dlaczego wybrałam akurat squaty jako karę? Bo one sprawiają, że pupa się podnosi i ładnie wygląda. Ogólnie to robię je od jakiegoś czasu, ale zawsze w pewnym momencie przerywam. A że prowadzę bardziej siedzący niż chodzący tryb życia, to muszę tego pilnować.

Co przeszkadza?

Tak są rzeczy, które przeszkadzają w dotrzymaniu postanowienia. A więc z nimi walczyć.

  1. Lusterko – piekielna rzecz dla kobiet. Potrafimy się w nie ciągle wpatrywać. U mnie lusterko zawsze stoi na parapecie (bo tam najlepsze światło) i mnie kusi. Zawsze podchodzę, żeby zaczepić swoje pryszcze. Więc je schowałam, żeby mnie nie kusiło. Dało to swoje plusy, ponieważ patrząc na okno cieszę się teraz zielonym widokiem, a nie krzywdzę swoją twarz.
  2. Wolne ręce. Zauważyłam, że jak tylko nie mam, co zrobić z rękami, to wędrują one na moje czoło i szukają ofiary. I co z nimi zrobić? Przecież ich nie zwiążę na cały dzień. Staram się ciągle mieć coś w rękach. Nawet w czasie nauki (tak, mam jeszcze poprawkę w przyszłym tygodniu i muszę siedzieć i się uczyć w taką piękną pogodę) staram się trzymać długopis lub coś innego w dłoniach. No i oczywiście samokontrola. Jak tylko moja ręka leci odruchowo do głowy, to są zawracam. Ciężko się odzwyczaić od tego, ale walczę.
  3. Tłusta skóra. Ja się chce pozbyć krostek i ran, które na nich robię. Jednak teraz jest strasznie gorąco, więc mimo woli na mojej twarzy stale pojawia się pot, przez co skóra jest po prostu tłusta. Teraz jak jestem w domu, to chodzę i ją przemywam ciągle wodą, przy okazji wiem, że to dobrze działa na cerę i że nie będą się  budować nowe pryszcze.

A może ktoś z Was również walczy z pryszczami i ich rozdrapywaniem?

 

 AnnMema

Nie będę biała!

Jaki lubisz kolor?

Nie wiem.

 

Co zjesz?

Cokolwiek.

 

Chcesz coś ze sklepu?

Możesz mi coś kupić.

 

Czy tak naprawdę mam barwę? Czy jestem biała i powiewam jak chorągiewka. Zjem i surową rybę i przyprawioną. Czy coś w tym złego? Nie! Ale każdy z nas powinien mieć charakter i własne upodobania. A nie być byle jakim. Natkną mnie na tą myśl ostatnio oglądany anim (ale o nim może kiedy indziej).

 

Ale jak to zrobić? Co to znaczy, nie być byle jakim? Mieć swój styl? Dbać o siebie? Szukam, szukam. I znajdę.

 

Pierwszy łatwy krok. Wykonany dzisiaj. Zmiana tapety. Pozbyć się klasycznej, która pojawia się na każdym ekranie. Mieć coś indywidualnego, co mi się podoba i mi pomaga osiągnąć moje cele. U mnie dzisiaj pojawił się cudowny kot, który patrzy na mnie ogromnymi oczętami.

 

A co dalej? Co zmienić najpierw? Wiem! Zadbam o twarz. Zawsze dłubie krostki, a potem rozdrapuje rany. To straszne wiem, ale nie mogę się powstrzymać. Więc zacznę od tego. Przestanę to robić. I będę miała ładna twarz. Nie lubię się malować, więc nie chowam swojego dzieła samozniszczenia pod warstwą pudru. Ale twarz nie wygląda najlepiej. Trzeba to zmienić.

 

Postanowienie:

1. Nie dłubać krostek!

2. Regularnie myć żelem twarz.

 

Jednak czy samo postanowienie coś da? Co ma mnie motywować? Po co mi ładna twarz. Mi to nie robi różnicy. A tak nie być obojętną. Nie przyjmować wszystkiego takim, jakie jest. Walczyć! I bardziej podobać się Lubemu.

 

Kara:

1. Za każdą krostkę 10 squatów.

Może zmotywuje. A żeby mieć jeszcze większą motywację, to będę pisała tutaj. W sumie po to założyłam bloga. Bo jak się człowiek dzieli z kimś swoimi postanowieniami, to prościej je wykonać i pokonać swoje lenistwo.

 

AnnMema