Jak prawidłowo robić squaty?

Uważam, że squaty to dobry wybór na karę. Chociaż tak na prawdę, to tylko kolejna sposobność, żeby dbać o siebie i bardziej podobać się Lubemu.

Squaty są to przysiady, które docelowo robi się z obciążeniem, jednak ja je robię po prosty z kijem od starej szczotki. Wiem, że to brzmi zabawnie. Rozstawiamy nogi tak, by znajdowały się troszkę szerzej niż biodra, stopy ustawiamy palcami do przodu. Zakładamy kijek na ramiona i trzyma rękami. Robi się przysiad, jednak wypinamy pupę, a nie pochyla do przodu. Dzięki temu pracują mięśnie ud i pupy, w wyniku czego pupa się podnosi. Pierwsze efekty widać bardzo szybko.

Ale na początku ciężko jest zrobić nawet pięć. I uda bolą. Jednak z czasem jest coraz lepie.  Ja zazwyczaj po 2 tygodniach przestawałam, bo widziałam, że pupa jest w górze. A po kolejnych dwóch tygodniach znowu zaczynałam 😛 Ale oczywiście lepiej jest robić regularnie. Wcale nie trzeba dużo na raz, wystarczy 10 na dzień. Z czasem te 10 squatów to jest chwila przerwy pomiędzy godzinami spędzonymi na pracy przy komputerze.

Zapożyczyłam sobie obrazek, który prezentuje, jak poprawnie wykonywać squaty. Oczywiście poniżej znajduje się link do strony, z której pochodzi. (Bardzo nie lubię, jak ktoś kradnie czyjeś zdjęcia, więc sama również tego nie robię. Dlatego zawsze trzeba pod zdjęciem wstawić link strony, z której pochodzi).

squats - squat z obciazeniem dla poczatkujacychLink do strony, z której pochodzi zdjęcie.

 4 Dzień Walki z Pryszczami

Tylko 2 krostki!! Jest dobrze. Oczywiście kara wykonana 🙂 Jestem bardzo z siebie zadowolona, chociaż wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ponieważ czuje, że chce mi się wyciskać krostki, jednak staram sobie wtedy zająć ręce czymś. Czoło wygląda o wiele lepiej, chociaż widzę, że budują się nowe krostki (to pewnie przez co miesięczną przypadłość kobiet :), jednak strupy ładnie się goją i nie ma zbyt wielu zaczerwień. Na nosie mam wiele wągrów, ale stwierdziłam, że kupie sobie plasterki wyciągające je. Jak kupie, to zrobimy test. Ale ogólnie twarz wygląda o wiele lepiej, a to dopiero 4 dzień.

 

AnnMema

Czy tłusta skóra ma plusy?

Media wciskają nam kot, że tłusta skóra to źle, że trzeba zwalczać. Ale czy da się jej pozbyć? Oczywiście, że nie! Można tylko odpowiednio o nią dbać. A to obowiązek każdej z nas – dbać o siebie!

Nierówna walka!

Każda z nas, która ma tłustą skórę, wie, o co chodzi. Myjemy twarz, używamy jakiś żeli i wiele innych rzeczy, a ona nadal jest tłusta. Otóż to normalne. Taka natura, więc nie zwalczymy tego. Jedynie możemy trochę zniwelować objawy, które są dla nas uciążliwe.

Wiele osób nie wie, że poranna tłusta cera na twarzy, to rzecz normalna. Przez noc się pocimy, organizm wydala to, co jest mu nie potrzebne, dlatego my musimy to porządnie usunąć z twarzy, bo może to wywołać serie niechcianych pryszczy. Dlatego z rana naszej twarzy potrzebny jest prysznic, który dokładnie ją oczyści. Warto również użyć żelu do twarzy.

To, że mamy tłustą skórę, nie oznacza, że nie możemy się malować. Wręcz przeciwnie. Obecnie na rynku znajdują się kosmetyki, które pozwalają skórze oddychać, co jest dużą korzyścią dla kobiet, które walczą z pryszczami.  Jednak warto pamiętać, aby w czasie dnia lekko przecierać twarz nawet chusteczką, żeby makijaż wyglądał ładnie.

Jednak tłusta skóra to nie tylko minusy. Ogromnym plusem jest fakt, że dzięki niej wolniej się starzejemy. Zabawne prawda? To co nam na co dzień przeszkadza i jest wręcz udręką, może działać na korzyść.

3 Dzień Walki z Pryszczami

Lepiej niż wczoraj. Naruszyłam tylko dwa strupy i jedną krostkę, więc za karę wykonałam 30 squatów. Ale bardzo żałuje, że ruszyłam tę krostkę, bo teraz wygląda okropnie. Mam nadzieje, że wyciągnę z tego wnioski.

 

AnnMema

Czy zadbana znaczy pomalowana?

Wiele razy mój Luby zwraca uwagę na inne pomalowane panie i mówi, że są zadbane. Ja osobiście się nie maluje, to znaczy tylko na jakieś okazje albo jak widzę, że na prawdę strasznie wyglądam. Jednak czy na prawdę zadbana kobieta musi być pomalowana?

Trzeba się malować?

Ja podchodzę z dystansem do mocno pomalowanych kobiet. Może źle robię, bo się zamykam przed nimi. A to wcale nie muszą być złe osoby. Zresztą sama mam wiele koleżanek, które się bardzo mocno malują, czasami aż nie widać faktury skóry. Nie wiem dlaczego mnie tak od nich odpycha, od kobiet mocno malujących się. Może uważam się za gorszą, że się nie maluje? Albo że gorzej przy nich wyglądam. No oczywiście, że gorzej, bo mi widać każdą krostkę i przebarwienie, a one mają gładką i piękną twarz. Ale w końcu po to się Drogie Panie malujemy.

Jednak, czy to właśnie makijaż jest oznaką zadbania o siebie? Czy na prawdę trzeba nakładać na siebie 5 milimetrów tapety, żeby zostać uważaną za zadbaną. Ja muszę z tym polemizować, bo ja nie lubię się malować. A może wystarczy tylko brak pryszczy, trochę pudru i tusz do rzęs? Co Wy na to Kobietki?

2 Dzień Walki z Pryszczami

Było gorzej niż pierwszego dnia. Głównie ruszałam strupki, które mnie strasznie denerwują. A pod jednym z nim była ogromna krostka, której nie mogłam nie wycisnąć… A więc razem zrobiłam 60 squatów, co odpowiada 6 krostkom/strupom. Ale twarz już wygląda trochę lepiej. W szczególności czoło, chociaż mam grzywkę i ciągle mi się tam robią nowe, ale nie drapie, więc wygląda to znośnie.

 

AnnMema

 

Co jeszcze przeszkadza?

1 Dzień Walki z Pryszczami za mną.

Chcecie wiedzieć, jak mi poszło? Moim zdaniem nie najgorzej. Dotknęłam 4 krostek, a raczej strupów, za co wykonałam 40 squatów. Czyli jest dobrze, mimo że ciężko się opanować.

Wiecie, dlaczego wybrałam akurat squaty jako karę? Bo one sprawiają, że pupa się podnosi i ładnie wygląda. Ogólnie to robię je od jakiegoś czasu, ale zawsze w pewnym momencie przerywam. A że prowadzę bardziej siedzący niż chodzący tryb życia, to muszę tego pilnować.

Co przeszkadza?

Tak są rzeczy, które przeszkadzają w dotrzymaniu postanowienia. A więc z nimi walczyć.

  1. Lusterko – piekielna rzecz dla kobiet. Potrafimy się w nie ciągle wpatrywać. U mnie lusterko zawsze stoi na parapecie (bo tam najlepsze światło) i mnie kusi. Zawsze podchodzę, żeby zaczepić swoje pryszcze. Więc je schowałam, żeby mnie nie kusiło. Dało to swoje plusy, ponieważ patrząc na okno cieszę się teraz zielonym widokiem, a nie krzywdzę swoją twarz.
  2. Wolne ręce. Zauważyłam, że jak tylko nie mam, co zrobić z rękami, to wędrują one na moje czoło i szukają ofiary. I co z nimi zrobić? Przecież ich nie zwiążę na cały dzień. Staram się ciągle mieć coś w rękach. Nawet w czasie nauki (tak, mam jeszcze poprawkę w przyszłym tygodniu i muszę siedzieć i się uczyć w taką piękną pogodę) staram się trzymać długopis lub coś innego w dłoniach. No i oczywiście samokontrola. Jak tylko moja ręka leci odruchowo do głowy, to są zawracam. Ciężko się odzwyczaić od tego, ale walczę.
  3. Tłusta skóra. Ja się chce pozbyć krostek i ran, które na nich robię. Jednak teraz jest strasznie gorąco, więc mimo woli na mojej twarzy stale pojawia się pot, przez co skóra jest po prostu tłusta. Teraz jak jestem w domu, to chodzę i ją przemywam ciągle wodą, przy okazji wiem, że to dobrze działa na cerę i że nie będą się  budować nowe pryszcze.

A może ktoś z Was również walczy z pryszczami i ich rozdrapywaniem?

 

 AnnMema

Nie będę biała!

Jaki lubisz kolor?

Nie wiem.

 

Co zjesz?

Cokolwiek.

 

Chcesz coś ze sklepu?

Możesz mi coś kupić.

 

Czy tak naprawdę mam barwę? Czy jestem biała i powiewam jak chorągiewka. Zjem i surową rybę i przyprawioną. Czy coś w tym złego? Nie! Ale każdy z nas powinien mieć charakter i własne upodobania. A nie być byle jakim. Natkną mnie na tą myśl ostatnio oglądany anim (ale o nim może kiedy indziej).

 

Ale jak to zrobić? Co to znaczy, nie być byle jakim? Mieć swój styl? Dbać o siebie? Szukam, szukam. I znajdę.

 

Pierwszy łatwy krok. Wykonany dzisiaj. Zmiana tapety. Pozbyć się klasycznej, która pojawia się na każdym ekranie. Mieć coś indywidualnego, co mi się podoba i mi pomaga osiągnąć moje cele. U mnie dzisiaj pojawił się cudowny kot, który patrzy na mnie ogromnymi oczętami.

 

A co dalej? Co zmienić najpierw? Wiem! Zadbam o twarz. Zawsze dłubie krostki, a potem rozdrapuje rany. To straszne wiem, ale nie mogę się powstrzymać. Więc zacznę od tego. Przestanę to robić. I będę miała ładna twarz. Nie lubię się malować, więc nie chowam swojego dzieła samozniszczenia pod warstwą pudru. Ale twarz nie wygląda najlepiej. Trzeba to zmienić.

 

Postanowienie:

1. Nie dłubać krostek!

2. Regularnie myć żelem twarz.

 

Jednak czy samo postanowienie coś da? Co ma mnie motywować? Po co mi ładna twarz. Mi to nie robi różnicy. A tak nie być obojętną. Nie przyjmować wszystkiego takim, jakie jest. Walczyć! I bardziej podobać się Lubemu.

 

Kara:

1. Za każdą krostkę 10 squatów.

Może zmotywuje. A żeby mieć jeszcze większą motywację, to będę pisała tutaj. W sumie po to założyłam bloga. Bo jak się człowiek dzieli z kimś swoimi postanowieniami, to prościej je wykonać i pokonać swoje lenistwo.

 

AnnMema